piątek, 10 maja 2013

01. Pierwsze wrażenia

- Megan! Eleanor będzie tu za chwilę, by cię odebrać! -moja mama prawie krzyczała na schodach, przez co skoczyłam lekko z irytacja w strachu.
- Będę za minutę! - Zawołałam, sprawdzając moje odbicie jeszcze raz. Byłam w zupełnie nowym mundurku: białej koszuli, granatowym swetrze v-neck, spodniach moim czarnym płaszczu na wierzchu.
Aktualnie byłam bardzo podekscytowana. Cóż, zdenerwowana i podekscytowana zarazem - najlepszym określeniem byłoby emocje mieszane. Tak naprawdę nie wiem czego się spodziewać z tej szkoły, biorąc pod uwagę, że zostałam przeniesiona przeniesiona z Londynu, dużego miasta, gdzieś do miejsca 100 razy mniejszego niż samo Chelsea! Wzięłam brązową torbę i pobiegłam na dół po schodach, aby szybko znaleźć mamę kończącą drugie śniadanie dla mnie.
- Zrobiłam ci drugie śniadanie - uśmiechnęła się zwracając się do mnie - Kanapkę i banan, zdrowe rzeczy.
Wymusiłam śmiech.  
- Dziękuję - wiedziałam, że ​​chce, bym jadła wszystkie zdrowe rzeczy, które potrzebuję, chcąc być piosenkarką i tancerką SLASH i ponieważ startowałam w zawodach, kiedy byłam z powrotem w Chelsea w Londynie.
- Denerwujesz się? - Zapytała mnie z uśmiechem, wręczając mi drugie śniadanie.. Wzięłam je od niej i włożyłam do mojej torby, wzruszając jednym ramieniem.
- Trochę - powiedziałam, wieszając pasek torby na moim ramieniu ponownie - Nie wiem, czego się naprawdę spodziewać.
- Będzie w porządku, łatwo poznajesz nowych przyjaciół więc szybko się odnajdziesz - moja mama powiedziała, całując mnie lekko w czoło i posyłając mi pocieszający uśmiech. Po prostu chce wszystko co jest najlepsze dla mnie i obie o tym wiedziałyśmy. Ponieważ ojciec odszedł, to było trudne dla nas obu, a moja siostra wyprowadziła się i jest między nami i pomiędzy domem, którym dzieli się z chłopakiem, Louis'em w Chichester.
- Mam nadzieję, że tak - Uśmiechnęła się przed usłyszeniem głośnej muzyki, która rozbrzmiewała od zewnątrz: moje piękna siostra i jej przystojny chłopak. - El już jest, do zobaczenia później, frajerko!
- Megan! - Moja mam zaśmiała się, gdy podniosłam swoją torbę i wyciągnęłam telefon, odwracając głowę w jej stronę i również się śmiejąc.
- Przepraszam! Do zobaczenia później - poprawiłam siebie, żegnając się z nią, zanim otworzyłam drzwi wejściowe i wyszłam na zewnątrz, by znaleźć samochód chłopaka mojej siostry na ulicy. Zamknęłam drzwi i podbiegłam do niego, wskakując z pewnością na tylne siedzenia oraz odbijając się od skóry.
- Cześć! - Powiedziała i uśmiechnęła się moja siostra Eleanor, uśmiechając się i i odwracając swoją głowę, by spojrzeć na mnie, jej brązowe fale skakały razem z jej słowami.
- Cześć! - Odwzajemniłam uśmiech, zapinając pas, a następnie kładąc torbę po mojej prawej stronie, kładąc na nią moje rękę  - Lou, głośniej się już nie da?!
- Przepraszam, słońce! Chciałem ci dać znać, że przyjechaliśmy! - Powiedział odwracając się do mnie, a następnie pocałował mnie w policzek. Louis był jak mój starszy brat, zawsze mnie wspierał i kochał jak moja siostra. Byli razem już rok i mogę szczerze powiedzieć, że jest absolutnie idealny dla mojej siostry z każdej strony! Przeszedłby dla niej przez wszystko!
- Kłamiesz! Miałeś ją tak włączoną, jak wyjeżdżaliśmy z domu! - Eleanor zaszczebiotała, odwracając się do niego i chichocząc słodko, sprawiając, że Louis uśmiechnął się jak kot z Cheshire.
- Shhh - powiedział Louis, przyciskając swój palec do swoich ust, a następnie położył rękę na jej kolano - Nie powiemy jej tego.
- Ale "ona" już wie! - Ogłosiłam z tylnego siedzenia, sprawiając, że Louis i Eleanor zachichotali i potrząsnęli głowami.
- Po prostu jedź, Louis! Porozmawiamy o tym później! - Eleanor zadeklarowała, gdy Louis przytaknął, włączając samochód do ruchu, a następnie wjeżdżając na główną ulicę.
Zapomniałam powiedzieć, że Louis i Eleanor pracują w szkole w której dzisiaj zaczynam się uczyć. Eleanor jest zastępcą i asystentką, a Louis jest nauczycielem wf'u, natomiast ja byłam piętnastoletnią uczennicą w ostatnim roku szkoły, więc wszystko jest w porządku.
- Trochę się denerwuję - powiedziałam i przechyliłam głowę, po tym jak Louis spytał się, jak się czuję zaczynając nową szkołą z nowymi ludźmi - jedynymi osobami, które tutaj znałam byli Louis i Eleanor - Nie wiem czego mam się spodziewać.
- Megs, wszyscy są kochani. Oczywiście trafisz na niektórych idiotów, ale znając twoje podejście do nauki, będzie wszystko w porządku - powiedział Louis, patrząc w swoje lusterko wsteczne i uśmiechając się do mnie - Jesteś mądra, będzie dobrze!
- Dziękuję, Louis, wiele to dla mnie znaczy - uśmiechnęłam się do niego, ściskając swój telefon i przeczesując dłonią kucyka na czubku głowy.
- I oto jesteśmy! - Skręciliśmy w stronę szkoły i jechaliśmy w dół, dopóki szkoła nie była w zasięgu wzroku. Była to mała szkoła z białym zadaszeniem i małym ogródkiem, w którym znajdowały się kwiaty przed wejściem, ale duże zielone bramy przed tym zrujnowały cały ten widok.
- Dlaczego masywne bramy? - Spytałam ciekawie, podczas gdy Louis zaparkował na parkingu, nadal skupiałam się na nich.
- Cyganie wjeżdżali na teren szkoły ostatniego lata, więc musieliśmy zbudować bramy wokół szkoły - Louis wzruszył ramionami, zanim otworzył drzwi i wyszedł z samochodu. Również wzruszyłam nimi, a Eleanor otworzyła mi drzwi, gdy wyszła z samochodu, patrzyłam na szkołę nerwowo.
Był to nowy rok szkolny i wszyscy w szkole wyglądali na szczęśliwych witając się ze wszystkimi i rozmawiając co robili w lecie, a to sprawiło, że zaczęłam się denerwować.
- Będzie w porządku - wyszeptała Eleanor do mojego ucha, przeczesując mój kucyk, zanim zaczęliśmy iść do sekretariatu, ja trzęsąc się niekontrolowanie i teraz zaczynając mieć mdłości i być lekko chorą - Zaufaj mi.
Przytaknęłam głową, gdy szliśmy za Louis'em do bramy, sporadycznie zwracając uwagę chłopaków, którzy prawdopodobnie byli w moim wieku. Eleanor sprawiła, że czułam się bardziej pewna siebie, choć stała za mną, a Louis znajdował się przede mną, trzymając mnie blisko siebie, czasem kładąc rękę na moim ramieniu lub jakiś inny pocieszający kontakt.
- Dzień dobry panie Tomlinson! - Zapiszczała blondynka, machając niekontrolowanie do Louis'a, jej kręcone włosy skakały pod jej ramionami.
- Cześć Taylor, jak minęły ci wakacje? - Spytał Louis grzecznie, uśmiechając się do niej. Dziwne było słyszeć jak inni nazywają go "Panem Tomlinson'em", znałam go tylko jako Louis, PRZENIGDY jak Pan Tomlinson.
- Wspaniale, dziękuję! A jak panu? 
- Także, dzięki! - Louis uśmiechnął się, zanim otworzył szklane drzwi, wpuszczając nas i zamykając je za nami 
- Kto to? - Spytałam go z zaciekawieniem.
- To Taylor Swift - powiedział Louis z uśmiechem do mnie - Dogadasz się z nią.
Odwróciłam głowę i spojrzałam na nią, a ona uśmiechnęła się do mnie. Hm, możliwe.
- Meg, jeśli chcesz usiądź tutaj - powiedział Louis oplatając swoją ręką moje ramiona, prowadząc do siedzeń przy oknie - Dam znać pani Cowell, że już jesteś.
- Dzięki, Louis - powiedziałam z uśmiechem.
- Skarbie, będziesz musiała się do mnie zwracać "panie Tomlinson" lub "proszę pana"! - Louis zachichotał lekko - Ale wtedy tego nie wiedziałaś, więc ci odpuszczę.
- Przepraszam! - Wyszeptałam, wytężając swoją twarz, patrząc jak idzie wgłąb korytarza. Wtedy zwróciłam uwagę na Eleanor i się uśmiechnęła, stojąc przede mną.
- Mama dała ci wszystko, czego potrzebujesz? - Zapytała mnie Eleanor, siadając na wolnym krześle obok mnie.
- Tak - przytaknęłam - Dała mi drugie śniadanie i mam kilka powtórzeniowych książek z historii, nalegała - ddwróciłam swoją głowę w jej stronę i wzruszyłam ramionami.
- Myślę, że dasz z siebie wszystko z historii - Eleanor przytaknęła w moim kierunku.
- Chcę dać z siebie wszystko - stwierdziłam, patrząc na moje kolana - Jestem ukierunkowane na A-A  w moim GCSE, z niewielką pomocą z nowego nauczyciela, powinnam być na dobrej drodze.
- Dasz sobie radę - powiedziała Eleanor kładąc rękę na moim ramieniu - Może się trochę przyzwyczaisz, ale rozstrzygniesz to szybko. Jeśli będziesz się borykać, zawsze możesz zobaczyć się z Louis'em na wf'ie lub przyjść do mnie do LSU, jeśli tylko chcesz.
- Dziękuję, wiele to dla mnie znaczy - powiedziałam, kładąc głowę na jej ramieniu.
I wtedy zobaczyłam jak Louis wraca.
- Nie ma jej w gabinecie, więc nie wiem gdzie zniknęła!
- Tommo! - Moja głowa odwróciła się w stronę schodów, by znaleźć młodego mężczyznę, stojącego na górze z otwartymi ramionami, ubranego w inteligentne ubrania i z nażelowanymi włosami. 
- Payno - Louis odpowiedział, przytulając go mocno, a wtedy mężczyzna spojrzał przez ramię Louis'a prosto na mnie.
- Kto to, Tommo? - Spytał Louis'a, pokazując na mnie.
- To jest młodsza siostra El, Meg i zaczyna szkołę. Megan, to jest pan Payne, uczy przedmiotów ścisłych - podniosłam się grzecznie z krzesła, gdy Louis przedstawiał nas i potrząsnął grzecznie moją dłonią z uśmiechem na jego twarzy.
- Więc Megan, jak dobra jesteś w przedmiotach ścisłych? - Pan Payne spytał, przechylając głowę.
- Jestem lepsza z biologii, niż z innych przedmiotów ścisłych, będąc szczerym panie Payne - powiedziałam przechylając głowę. Odwrócił się do Louis'a i uśmiechnął się.
- Kłamczucha, panie Tomlinson! - Uśmiechnął się, wskazując palcem na mnie. 
- Podobnie jak jej siostra - Louis odpowiedział, patrząc na Eleanor, zanim spojrzeliśmy na siebie i uśmiechnął się.
Zaśmiałam się lekko zanim pan Payne i "pan Tomlinson" wrócili do rozmowy i coś zauważyłam kątem oka. Spojrzałam w górę i zobaczyłam schodzącego z nich chłopaka. Cóż, nie był chłopak, a raczej młody mężczyzna, można powiedzieć. Zbiegał po nich zanim dotknął podłogi, a twedy mogłam zobaczyć go w pełnym widoku. Miał zmierzwione brązowe, kręcone włosy i ubrany był w obcisłe czarne spodnie z białą koszulą, a elegancka czarna muszka dopełniała wszystko, trzymał czarną marynarkę w ręku. Używał kciuka, by zabrać swoje loki z oczu, kiedy jego głowa podniosła się z ziemi.
    Wpadł mi w oko.
    Ja jemu.
    Uśmiechnął się.
    Również to zrobiłam.
I nagle poczułam się inaczej. Coś mnie ciągnęło do niego. Nie wiem jak i co. On nadal schodził po schodach, ale tym razem w nieco wolniejszym tempie, co sprawiało, że wyglądał zupełnie nieodparcie i atrakcyjne.
I wtedy zostałam wybudzona z przyglądania się tajemniczemu człowiekowi przez brzmiący dzwonek, bardzo głośny dzwonek, na co wszyscy popędzili do klas.
- Meg, gdzie powinnaś być? - Louis zapytał mnie, chowając ręce w kieszeniach.
- Err, nie wiem, nikt mi nie powiedział - powiedział wzruszając ramionami, patrząc na tajemniczego mężczyznę, który wychodził z drzwi utrzymując swoje zalotne spojrzenie z moim, złośliwy uśmiech pokazywał dołeczki w jego policzkach, które cały czas się utrzymywały na jego twarzy i wtedy zniknął za drzwiami.
- Pozwól mi sprawdzić - Louis poszedł do pustego biurka sekretarki i zaczął szukać poprzez papiery i było ich coraz więcej - Aha! Megan Calder... jesteś w klasie pana Corser! Kochanie, zabierzesz ją tam?
- Tak, zresztą i tak zamierzam dzisiaj z nią zostać, miej otwarte oczy - powiedziała do mnie Eleanor, a ja przytaknęłam głową.
- Dobrze, Meg! Baw się dobrze! Jeśli będziesz czegoś potrzebować, przyjdź do działu nauczycieli wf'u i pomogę ci ze wszystkim czym będziesz chciała - Louis uśmiechnął się do mnie, przesyłając mi w powietrzu malutkiego całusa. 
- Dziękuję, panie Tomlinson - mrugnęłam do niego, a on zaśmiał się histerycznie tak jak ja.   


__________________________________________________________________


- Cytat rozdziału"Ale "ona" już wie! - Megan Calder

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz